batumi blog

    o mnie i dla mnie

    Wpisy z okresu: 2.2008

    Mamy dwa

    3 komentarzy

    koty, matka i córka. Obie wysterylizowane. Córka znosi zaloty kocurów całkiem spokojnie, nocowała w domu. Matka wczoraj wieczorem udała się w nieznanym kierunku z jakimś rudzielcem. Dzisiaj rano wstajemy, matki nie ma, córka siedzi sennie pod drzwiami na taras. M mówi do niej:
    - Gdzie twoja stara? Znowu się wdaje w jakieś nieudane romanse?

    (a mała na to: „tyle mogą mi zrobić. Niech spier… z powrotem na Marsa!”)

    M zrobił jajeczka na miękko. Nawet wyszły. Dexter położył sobie na chleb trochę szynki i posmarował chrzanem.
    - O w mordę, ale mocny!
    Jemy, ciszę przerywa jedynie trzask skorupek.
    M do swojego talerza:
    - Synuś, wciśnij oko na miejsce, bo ci wypłynęło.

    Ku pamięci

    1 komentarz

    wklejam wiersz Dextera, bo bardzo mi się spodobał (to była praca domowa z historii):

    Kraj Nasz  
    Czymże kraj nasz, pytasz przyjacielu…
    Kraj nasz cierniem był i będzie w boku krajów wielu.
    Od wieku X każdy nań ma ochotę,
    Lecz atakując nas popełnia niewybaczalną głupotę.
    Czy to Szwed, czy Prusak, czy też Niemiec srogi,
    Zaraz go legiony nasze brały na rogi.
    Żeby zdobyć ziemię naszą pół świata trzeba było,
    I w rozbiorach pół świata na nią się rzuciło.
    Lecz mimo iż na wiek ponad popadliśmy w mroki,
    Z popiołów powstaliśmy,
    niczym feniks bystrooki.
    Lecz zamiast feniksa orzeł bielik dumny,
    Na sztandarach legionów gwóźdź ostatni do naszych wrogów trumny.
    Niestraszne nam rzezie, głód i pożoga,
    Kto zdrów, kto może niech bije naszego wroga!
    W drugiej wojnie światowej, choć sojusznicy ulegli
    Nasi żołnierze do końca kraju strzegli.
    I po zdobyciu stolicy nasi dzielni wojacy,
    Miast broń złożyć zakasali rękawy do pracy.
    Z Polski do Francji i z Francji do Anglii,
    Tam formować oddziały przeciw Niemcom poprzysięgli.
    Choć po wojnie spokój zapanował, wydawać by się mogło
    Anglicy nas oddali pod sowieckie godło.
    Po czterdziestu czterech latach komunistycznej niedoli
    W końcu mamy kraj nasz, zadość naszej woli.

    zgodnie z planem. A nawet lepiej, bo bagaże nie zginęły :-)
    Dostałam nawet 3 fajne ciuszki i tusz Diora, nonono. A najbardziej cieszę się z ciuchów dla Deedee, bo ze wszystkiego powyrastała.
    Didi za to cieszy się z babci i nowej zabawki. Koty się poobrażały i udają, że jej nie znają. Teściowej, znaczy się. Ale już w nocy skorzystały z uchylonych drzwi do sypialni.

    Byłam z Didi w aptece. Do pana, który nas obsługiwał (bardzo wolno zresztą, dlaczego w aptekach tak długo trzeba wykupywać dwie recepty?!), Didi rozmarzonym głosem rzuciła:
    - Ładnie pan wygląda…
    Na podryw się wybrała. Ale gust ma dobry.

    i tak, jak podejrzewałam, komentarze nagle stały się widoczne.
    Trudno, niech tak będzie, w końcu nie liczy się wygląd tylko wnętrze ;-)

    temu pojechała mi teściowa do Chicago i było jak w niebie :-)
    Jutro wraca, więc od razu dostałam w sobotę migreny i trwa ona do dzisiaj, ciekawe…
    Tak więc jutro mój debiut na lotnisku w Gdańsku, mam nadzieję, że się nie pogubię, znajdę mamusię wraz z bagażami  i nie potraktują mnie paralizatorem ;-D
    A co do kuchni bałkańskiej – przedtem była musaka, w piątek zrobiłam prebranats – też pyszota.
    Przepis – proszę bardzo, niezwykle prosty, zdjęcie dodam jak przeniosę z aparatu.
    PREBRANATS
    prawie pół litra oleju, najlepiej słonecznikowego, do niego wrzucić pół kg cebuli białej (albo i więcej, jak ktoś lubi), do tego duuuużo czerwonej papryki słodkiej, ale w proszku i w płatkach (ma być wszystko czerwone, jak u Chmielewskiej)
    poza tym – pieprz, sól, czosnek
    wymieszać to z przygotowaną wcześniej fasolą białą (tzn 24 godz moczyć, w drugiej wodzie zagotować, wylać, w trzeciej wodzie ugotować na prawię miękko) i wstawić do piekarnika, zapiec (można przypiec od góry, ale nie koniecznie) i gotowe. Wziąść 3 rapaholiny i zjeść. Na drugi dzień jest jeszcze lepsze, o ile coś się zostawi na drugi dzień…
    No i mamy zwycięzcę – pierwsza osoba z obu klas, do których się zapisałam, odezwała się i zaproponowała kawkę na mieście. Zaczyna się.
    Aaaaa, no i jeszcze jutro umówiłam się do fryzjera! Nareszcie przestanę straszyć siwymi włosami.
    Ze swoim aparatem zaprzyjaźniłam się, przeczytałam ksiązkę, o co w tym wszystkim chodzi i jak nie robić zdjęć, pobuszowałam po forach – i pierwsze koty za płoty. Ćwiczyłam wczoraj na koleżance, umalowałam ją i robiłam portrety. Nie powiem, obie jesteśmy zadowolone. Jak się ośmielę, to pokażę. Oczywiście okazało się, że najlepszym przyjacielem kobiety po 30ce jest nie photoshop, ale sepia. A tak poważnie, to jestem z siebie dumna.
    {usuwam zdjęcie, bo w końcu co, kurczę blade, to nie biuro matrymonialne}
    ładne, prawda?

    najpierw zapomniałam śniadania, potem przejechałam wioskę, w której miałam zostawić Deedee pod szkołą. O kierunkowskazach już nie wspomnę – albo odwrotnie, albo wcale.
    Coś wisi w powietrzu…

    nie wiem, dlaczego nie widać komentarzy, na szczęście mogę je przeczytać w moderacji przynajmniej. Poprosiłam blog.pl o pomoc. Nie chcę się przenosić.
    Dzięki za wizytę, nigu

    będzie sponsorować jutrzejszy wieczór. Czyli dalszy ciąg próbowania przepisów od znajomego restauratora Czarnogórca. Tym razem będzie fasola zapiekana, podobno przepyszna. Tylko nie zapomnieć namoczyć dziś fasoli!
    Zamówiłam filtr do aparatu, czekam z niecierpliwością, bo Deedee ciągle mi palucha wsadza do obiektywu.
    A wczoraj podzieliła się ze mną swoją 6latkową tajemnicą (właściwie swoją i koleżanki):
    - My się czasem całujemy. W POLICZEK. To taki nasz miłosny sekret.

    Nie powiecie nikomu, ok?

    mam za sobą, jestem barrrdzo z siebie dumna, wstawiłam sobie liczniczek, co prawda niezupełnie tam, gdzie chciałam, ale jest. Potem najwyżej pokombinuję. Nie wiem, po co mi ten licznik, skoro jestem tu sama, ale co tam.

    Nie wiem, co się za to stało, że widzę, kto skomentował, ale nie widzę co napisał (tzn. widzę, ale zupełnie gdzie indziej) HELP

    Czytam sobie trzecią książkę  Pilipiuka, trochę zaczyna przynudzać, bo w kółko o tym samym, ale i tak mi się podoba. Następna będzie „Weźmisz czarno kure”…


    • RSS