a dla Deedee do tego mocno usportowiony.
W sobotę zawieźliśmy kumpelę i Deedee na lodowisko. I tu się muszę znowu pochwalic moim genialnym dzieckiem – po 15 minutach już jeździła sama, a pod koniec śmigała na równi z dorosłymi.
Potem spędziliśmy upojne chwile w Leroyu, a dokładnie 4 godziny. CZTERY
Żeby wybrac szafkę z umywalką i lustro. Nie pytajcie.

W niedzielę pierwsze zajęcia na basenie. Szkółka bardzo profesjonalna i fajna, dziecko zadowolone, życ nie umierac (tak, mam nową klawiaturę, która robi wszystko poza c z kreseczką). Jka ją ubierałam powiedziała, że pod koniec już wykonywała zadania jako NIE OSTATNIA, więc stwierdziłam, że pewnie będzie sportsmenką. „No pewnie, przecież będę skakac o tyczce!”
Taki zawód wybrała w zeszłym roku i tego się konsekwentnie trzyma. Hm.
Potem szybki powrót do domu i pojechała do kina z sąsiadką i jej córką. A po powrocie jeszcze obejrzała z nami „Film o pszczołach”, bardzo dobry, kupa śmiechu, jak to mówią.

Poniedziałek – zebrania w szkołach – oczywiście o tej samej porze, więc tatuś został wydelegowany do Dexterowej uczelni. Potem czekał jeszcze, żeby odebrac Dextera z angielskiego i zadzwonił do mnie.
m: No i jak tam?
ja: Moje dziecko bardzo grzeczne i zdolne, a twoje?
:-)

No właśnie, piszę notkę drugi dzień i znowu muszę się pochwalic – Deedee została wyczytana na apelu i zebraniu jako najlepsza uczennica klas pierwszych. Dzięki komuś tam na górze za wszystkie radości, których oszczędzono mi przy pierwszym dziecku.

A propos pierwszego dziecka – znowu wojna domowa. Średnia 4,26, owszem. Ale u niego w klasie jest 12 osób, z czego co najmniej cztery to głąby! Ale nawet nie o to chodzi. Tym razem słonko zadecydowało, że niemiecki i geografia już mu się do niczego nie przydadzą, więc nie będzie się ich uczył. I już. Zachowanie „dobre” dostał na zachętę, nosz kur…
Poza tym mam już dośc jego wzdychania – na każde moje zdanie cztery wzdechy, że znowu musi ze mną rozmawiac. OK, już nie musi. Dzisiaj ostatni raz miał zrobione kanapki do szkoły, a po południu SAM ZDECYDUJE, co zje na obiad. I go sobie zrobi. Ciekawe, kiedy znudzi mu się jajecznica?
Pozna siłę swoich decyzji, oj, pozna…
Rano wysadziłam go na początku ulicy, a nie pod szkołą. No co, nie musi mi się chciec jeździc w przeciwną stronę, niż moja praca, zwłaszcza, jeśli mam to robic dla osoby, która wzdycha znużona na każde moje słowo.