Dzisiaj prześledziłam najnowsze trendy w urządzaniu wnętrz i znalazłam przy okazji kilka bardzo ciekawych sklepów internetowych z prezentami. Przez jakiś czas będzie spokój z wymyślaniem na różne okazje. Zwłaszcza taki jeden sklep jest fajny – są tam zabawki kreatywne i to w całkiem przywoitych cenach (np. zrób sobie własny wulkan z gipsu za pomocą sody oczyszczonej wywołaj erupcję. Dobre, co?) Jest też pudełko z szydełkami igłą i włóczka do nauki szydełkowania. Ja umiem, ale jest tam instrukcja również dla leworęcznych, co w przypadku Deedee przyda się.
Wczoraj zasiadłam do swojej serwetki, a potem przypomniało mi się, że trzeba coś wymyślec i zrobic na bal przebierańców. Ponieważ Deedee dostała jesienią takie koralikowe nakrycie głowy z Egiptu, postanowiłyśmy już dawno, że na balu będzie Kleopatrą. Do tego odpowiedni makijaż (mam świetny złoty eye-liner, którego nic nie rozmaże), tylko co dalej? W końcu znalazłam taką długą wąską spódnicę w jej szafie, bluzka też nie za szeroka, ale dalej to nie było to. Wykroiłam z brystolu koło i zrobiłam z tego kołnierz, taki a’la egipski, Namalowałam na nim wzory kojarzące się ze słońcem i ornament grecki (no co, hieroglifów przecież nie powypisuję), a Deedee i jej koleżanka pokolorowały to i ozdobiły (niech żyje klej brokatowy i brokat w ogóle)
Rano wstałyśmy wcześniej, umalowałam ją i zrobiłam zdjęcie. Jak nie zapomnę, to jutro pokażę.
Potem dziewczyny zobaczyły, że szydełkuję, więc wzięły moje pudełko do szycia i zaczęły sobie przy stole kuchennym wyszywac. I niech mi ktoś powie, że płec nie ma znaczenia! Ponieważ sama pamiętam, że bardzo wcześnie nauczyłam się robic stroje dla moich lalek na szydełku, bo mama mnie nauczyła łańcuszka, słupków i półsłupków, postanowiłam, że będę uczyc tego Deedee.
jeszcze jedno c z kreseczką i odwiozą mnie do Tworek, nawet nie wiecie, jakie to upierdliwe wracac co chwilę i wstawiac c
Ale o czym to ja? No tak, będę ją uczyc szydełkowac i haftowac, bo bardzo często spotykam się z reakcją „o, jaka ty jesteś zdolna, ja nie mam do tego cierpliwości, poza tym mnie to by tak ładnie nie wyszło i w ogóle nie miał mnie kto nauczyc” No właśnie, Deedee ma się od kogo nauczyc. Znam haft płaski, angielski, krzyżykowy, richelieu, szydełko nie ma dla mnie tajemnic, tylko z drutami słabo, ale też pamiętam, jak sobie robiłam całkiem wymyślne swetry w liceum – kwestia przypomnienia.
Moja mama przed świętami upadła na schodach. Oczywiście, nie poszła do lekarza, tylko moczyła rękę w Ludwiku i smarowała maścią i amolem. Wczoraj w końcu siostra zaciągnęła ją na prześwietlenie i oczywiście okazało się, że kośc była pęknięta, teraz się zrosło.