Może to mocno powiedziane, ale na razie wszystko ok – jutro się zważę. Wczoraj kosztowało mnie to dużo dobrej woli, bo wróciłam później niż zwykle i musiałam zrobic sobie obiad od podstaw. Ale za to mam już i na dzisiaj, a wyszło mi przepyszne – ryba z mieszanką chińskich warzyw i dzikim ryżem (boję się go trochę, że ugryzie albo co), wszystko posypane przyprawą 5 smaków i polane sosem sojowym.
Wykopałam również z tyłu szafki herbatkę Afrodyta, która akurat na mnie działa w sam raz – przyspiesza trawienie, ale nie piorunująco.
Może sobie jeszcze kupię BioCLA?
A że szydełkuję, to i nie ciągnie mnie co chwilę do lodówki.