Tak to ja lubię – wchodzę na wagę, a tam mniej :-) I to ponad kg.
Do kaszlu dołączyło mi coś zielonego w zatokach i zatkany nos. Ale powtarzam wszystkim, że jest coraz lepiej i tej wersji będę się trzymac. Co innego mi pozostało?
Miałam napisac o tym, jak to pojechałam na USG z Dexterem, naczekaliśmy się ponad godzinę i okazało się, że go nie ma na liście badanych. Ale już mi przeszło, tym bardziej, że prawdopodobnie to jednak ja się pomyliłam i źle zapisałam – czwartego na 17.20, ale czwartego MARCA.
Wczorajszy dzień pracy zleciał mi błyskawicznie – też tak lubię, bo nie ma dwóch osób w biurze, co oznacza, że jest dwoje szefów i ja sama. Czuję się wtedy taka ważna, taka bizneswoman ;-)
Jedną ręką rozsyłam maile, drugą wypisuję dokumenty wysyłkowe, trzecią odbieram telefony i konwersuję z klientami – z tym po angielsku, z tamtym po rosyjsku, a tych co mówią chińskim angielskim odsyłam na maila. Tych po polsku ignoruję :-)))
No nie mam czasu trzeciej kawy wypic, no! Znowu ktoś dzwoni.
Prawie nic nie czytam, bo szydełkuję. Jak gupia ;-)